Najlepsze książki o tłumaczeniu

W sieciach społecznościowych niedawno (a w czasie internetowym – wieki temu) furorę robił łańcuszek z wyliczanką ulubionych książek. Z odmętów pamięci i tylnych rzędów biblioteczki wypadało wydobyć pozycje zarazem mądre i dowcipne, lekkie a trafne, znane acz zapomniane, by zaprezentować się jako osoba stosownie i wszechstronnie oczytana (choć z adekwatnie ironiczna postawą).

Przyszło mi do głowy, że także i tłumacz(k)om przydałaby się „ściąga” – lista książek, które warto posiąść a być może nawet (prze)czytać.

Zgodnie z manierą obowiązującą we wspomnianym wyżej łańcuszku, bezładnie i bezwstydnie mieszam na poniższej liście style, gatunki i epoki.

  1. „Finneganów tren”, James Joyce, tłum. Krzysztof Bartnicki – najgłośniejszy przekład ostatnich lat, wzbudzający zgrozę jako przekład-potwór, który pożarł tłumaczowi dekadę życia, oraz literacki skandal – tłumaczenie tego, co rzekomo nieprzekładalne. Przekład doczekał się liczby recenzentów odwrotnie proporcjonalnej do liczby osób, które książkę przeczytały (w poczet których i ja się liczę – archiwum).
  2. „Mechaniczna pomarańcza”, Anthony Burgess, tłum. Robert Stiller – dwa równoległe przekłady tego samego tłumacza, w których slang używany przez bohaterów oddano w wersji A – angielskiej i R – rosyjskiej. Pokaz kreatywności tłumacza, a jednocześnie komentarz natury politycznej.
  3. „Ocalone w tłumaczeniu”, Stanisław Barańczak – bezwstydny pokaz ogromnej sprawności językowej autora – wybitnego Tłumacza  (w tym wypadku wielka litera jest jak najbardziej na miejscu) kilkunastu chyba języków i bezlitosnego krytyka złych przekładów. Klasyczny szczególnie esej pierwszy „Mały, lecz maksymalistyczny manifest translatologiczny”. Brawurowość rozwiązań proponowanych przez Barańczaka oraz jego bezgraniczne oddanie profesji w pełni usprawiedliwia nieco buńczuczny ton. Większość osób będzie musiała uwierzyć mi na słowo, bo książka jest niemal niedostępna –  prosimy wydawnictwo o dodruk!
  4.  „Godot i jego cień”, Antoni Libera – autobiografia tłumacza Samuela Becketta z pełną gamą przeżywanych przez tłumacza emocji oraz ciekawym historycznym tłem.
  5. Anglicy na pokładzie”  Matthew Kneal, przekład zbiorowy pod redakcją Krzysztofa Filipa Rudolfa – tłumaczenie powstałe jako efekt fantastycznego pomysłu. Powieść, której każdy rozdział pisany jest w innym rejestrze językowym, zgodnym z charakterem i klasą społeczną bohatera, została przełożona przez zespół aż 21 tłumaczy.
  6.  „La republique de Platon”, Alain Badiou – nowoczesny przekład „Państwa” Platona, z uczennicami płci żeńskiej, ipodami, walutą euro, cytatami z Pirandella etc. Filozof przełożył dzieło z greki na francuski, z francuskiego zaś tekst przełożono na angielski – łamiąc w ten sposób chyba wszystkie klasyczne zasady przekładu, z wiernością na czele. De facto jest to raczej esej i komentarz, niż przekład. Ale gdzie leży granica?
  7.  „Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki”, Mario Vargas Llosa– wciągająca powieść, której bohaterem (obok niegrzecznej dziewczynki) jest pewien bardzo grzeczny tłumacz…
  8. “Gościnność słowa”, Jerzy Jarniewicz, fantastyczne eseje translatologiczne, o których więcej napisałam tutaj.
  9. Zadanie tłumacza”, Walter Benjamin, tłum. Adam Lipszyc, – język oryginału i przekładu jako dwie części jednej mistycznej całości oraz wielka misja tłumacza – dążenie do “czystego języka”.  Dla amatorów komplikowania spraw już skomplikowanych oraz czytelników zainteresowanych historią translatologii. Tekst dostępny w Internecie w oryginale oraz po angielsku (wersji w ” języku czystym” na razie brak).
  10. O tłumaczeniu”, Paul Ricoeur – kolejne spojrzenie filozoficzne na działalność tłumacza, która rzekomo pozwala na poszerzanie “gościnności” języka docelowego. Zadanie tyleż ważne, co niemożliwe, tyleż niemożliwe, co powszechne (bo Ricoeur upatruje aktu tłumaczenia nawet w zwyczajnym mówieniu – przekładaniu myśli na słowa). Pojmie tylko adept hermeneutyki.

Zachęcam do dzielenia się propozycjami, zarówno z obszaru praktyki jak i teorii przekładu!

Leave a Reply